sobota, 19 stycznia 2013

Moja pierwsza chusta, efekt końcowy :-)

A jednak ją zrobiłam!

Oczywiście jeszcze w grudniu, grubo przed świętami ale od tamtego czasu nic nie publikowałam, bo czas pędził jak szalony a planów było więcej niż minut w godzinie :D

Tak wygląda na osobie mojej skromnej :-)



Kto nie pamięta jak to wyglądało w trakcie i dlaczego obawiałam się, że mi nie wyjdzie może zerknąć tutaj.
Rzekomy melanż, który widziała Cath w rzeczywistości był efektem  zdjęcia. Faktycznie mocherek jest jednokolorowy, bez przebarwień a róż, to odcień amarantowy taki ...



Dopiero na zdjęciu, gdzie chusta jest rozpięta do blokowania widać, że jej ostatnie rzędy są jakby w innym odcieniu. Wyszło tak dlatego, że w końcu udało mi się kupić te nieszczęsne druty na żyłce, które oczywiście baaardzo ułatwiły pracę, ale zdaje się druty drutom nie równe i choć rozmiar się nie zmienił wg numeracji, to różnicę widać. Na szczęście to w niczym nie przeszkadza, a wręcz dodaje uroku :-)

Wykończyłam ją szydełkiem, oczkami łańcuszka.





5 komentarzy:

  1. długo do Ciebie nie zaglądałam. No chusta miodzio! Pokażesz jak się spotkamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, za blisko mieszkamy po prostu :-)

      Usuń
  2. Bardzo ładna chusta;) Wydaje się zwiewna i leciutka, podziwiam wkład pracy w nią włożony;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marzenko, ale w tajemnicy Ci zdradzę, że praca o wiele łatwiejsza i przyjemniejsza niż bym sądziła kiedykolwiek :)

      Usuń
  3. Piękna chusta! Zazdroszczę :) tak mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz czytam z uwagą i wielką radością.
Ślicznie dziękuję za dobre słowo i życzę dobrego dnia, a może nocy :-)

Every comment I read with care and great joy.
Lovely thank you for kind words and I wish you a good day, and maybe the night :-)